Czasami (a może zawsze?) wstajemy z rana i mówimy sobie:
No dobra! Dzisiaj będę produktywny!”

A tu nagle:

:: przychodzi internet i zdziela cię po twarzy lewym prostym ::

Nawet o tym nie myśl…

No cóż, cholewcia… a jednak, nie udało się z tą produktywnością.

Jak większość ludzi, którzy wykonują dużą część swojej pracy na komputerze (a będzie tego typu pracy coraz więcej), mamy wielką trudność w skupieniu się i nie bardzo wiemy na czym właściwie skoncentrować nasze wysiłki i czas.

Typowy dzień pracy Kowalskiego, pracującego przy komputerze:
  • zaczynam pisać artykuł, pracę magisterską, czy licencjacką lub zaliczeniową, raport dla szefa itp.
  • sprawdzam Face Booka,
  • piszę zdanie lub kilka do raportu, artykułu, czy pracy,
  • odpowiadam na e-maile,
  • klikam na link od znajomego o śmiesznym kocie,
  • piszę następne zdanie,
  • idę na lunch,
  • sprawdzam e-maile,
  • zmagam się z kopiarką w pracy, czy komputerem w domu, bo coś nie działa,
  • czuję się zmęczony i rozkojarzony, od tego ciągłego robienia tak wielu różnych rzeczy,
  • kończę dzień pracy zmęczony.
Rozmazany czas zegara elektronicznegoZnasz to skądś?

Zanim dzień dobiegnie końca, zadajemy sobie to samo GŁUPIE pytanie….

Na co mi poszedł ten cały czas? Co ja dzisiaj takiego robiłem? AAAAA!!

Niestety, aby odpowiedzieć na to pytanie, musiałbyś przezwyciężyć swojego wewnętrznego lenia, który zawsze się włącza, gdy trzeba coś śledzić i mierzyć (nie możesz tego wyleczyć, ale możesz leczyć).

Po prostu nie lubimy pomysłu ciągłego zapisywania każdej, wykonywanej w czasie dnia, rzeczy i śledzenia każdej czynności. Ale…

Jeden z Wielkich Mistrzów Produktywności powiedział:

„Absorbuj to co jest użyteczne, odrzuć to co jest bezużyteczne, dodaj coś specyficznego od siebie”

Tak, tak! Bruce Lee był nie tylko niezłym,, kopaczem tyłków”, ale też całkiem mądrym kolesiem :)

Natomiast Ty, abyś wiedział, jak się zastosować do słów wielkiego Bruca Lee Karate Mistrza (jak to śpiewał kiedyś Piotr Fronczewski;)) musisz zrobić jedną rzecz

Przeprowadź monitoring swojego czasu.

Jeżeli zdarza Ci się, że nie doceniasz, ile czasu schodzi Ci na czynności towarzyszące, lub nie wiesz, gdzie ten czas Ci ucieka – proponuję Ci jedną rzecz.

Pamiętasz, że w dobrym słoiku kiszonych ogórków znajduje się także woda, prawda? Otóż bardzo często, ta woda pomiędzy ogórkami, to wszystkie drobne sprawy między większymi zadaniami – czyli różne wypełniacze czasu: rozmowy na Skype, przeglądanie Face Booka, gadanie przez telefon o pogodzie itp. Każdy z nas ma takie ,,lanie wody” na sumieniu.

W samej wodzie, przy kiszeniu ogórków, nie ma nic złego. W końcu, bez niej ogórki by się nie ukisiły prawda? Źle jest natomiast, jeżeli tej wody wlejesz za dużo albo za mało. Z tą różnicą, że czas jest jak rzeka i nie cofniesz go. Jak to starożytne przysłowie mówi: „Nie wejdziesz do tej samej rzeki drugi raz.” Więc w naszej metaforze zarządzania czasem, niczym kiszeniu słoika ogórków dodajemy małą modyfikację:

Gdy już raz wlejesz wodę do słoika – nie możesz jej z niego wylać.

Jeżeli, w takim razie, zaczniesz najpierw dzień od  ,,lania” wody, albo nawet włożysz najpierw ogórki większe i mniejsze, ale za to pomiędzy włożeniem jednego a drugiego – nalejesz za dużo wody, to kiedy będziesz chciał włożyć ogórków więcej – woda zacznie się wylewać. To znaczy, że nie pilnując w miarę dokładnie (nie chodzi mi o to, aby być do przesady dokładnym) ile ,,pierdół i pierdółek” oraz przerw i odpoczynku w czasie dnia sobie fundujesz, możesz do takiej sytuacji łatwo doprowadzić.

Ile tej wody powinno być w czasie dnia? Ja często dostaję słoiki kiszonych ogórków od mojej mamy :). I jak teraz patrzę na słoik po zjedzonych ogórkach, to jest tej wody na wysokość 1/3 słoika. Tyle czasu dnia (nie doby!) możesz sobie pozwolić na zużycie na odpoczynek i inne ,,pitu pitu”. Nalejesz za dużo wody, to zmieści się za mało ogórków na słoik! Będziesz mało wydajny. Za mało wody z kolei spowoduje, że kiszone ogórki w ogóle Ci nie wyjdą. W tej kwestii, jak i zresztą w innych przepisach kulinarnych, wymagany jest balans!

Narzędzia do monitoringu czasu.

No dobra, ogórki ogórkami, ale jak masz  właściwe pilnować, w łatwy sposób, ile czasu Ci schodzi na różne mniej istotne rzeczy?

Możesz monitorować, na co Ci ten czas upływa za pomocą różnych narzędzi. Jednym sposobem jest…

Papierowe narzędzie śledzenia na co schodzi ci ile czasu

Wszelkie prawa do narzędzia należą do David Sheah - link do strony dostarczony.

Monitorowanie ręcznie, na papierze.

Jakiś czas temu trafiłem na świetną stronę z różnymi formularzami, ułatwiającymi radzenie sobie z wykonywaniem zadań w czasie.

Instrukcja jego obsługi jest prosta.

Po lewej stronie wypisujesz sobie rzeczy, czy kategorie rzeczy, jakie robisz danego dnia. Po prawej zakreślając kwadraciki pilnujesz, ile czasu Ci na te czynności schodzi.

Po tygodniu (lub kilku) będziesz mógł wyciągnąć pierwsze wnioski.  Zobaczysz, czy rzeczywiście Ci czas gdzieś ucieka na czynności, które nie są Ci potrzebne do osiągnięcia celów. Oczywiście możesz mieć nieregularny tryb życia/pracy/nauki, bo jesteś freelancerem, lub sam sobie szefem, czy studentem późniejszych lat studiów. Wtedy, aby wyciągnąć jakieś bardziej konkretne wnioski, będziesz musiał taki monitoring przeprowadzić przez dłuższy okres czasu.

Dodawaj sobie też notatki, co dokładniej się działo w danej kategorii, lub notatki dotyczące całego dnia. Ja np. jednego dnia miałem problem z psem sąsiadów i przez to się nie wyspałem. Wpisałem sobie to pod koniec dnia. Wtedy nagłe pojawienie się wszystkich tych wypełniaczy, które zaznaczyłem, że tego dnia robiłem, było o wiele łatwiejsze do zinterpretowania. Mniej energii = mniej dyscypliny i samokontroli = trudniej oprzeć się pierdółkom i rzeczom nie ważnym = łatwiejsze odwlekanie spraw.

Oczywiście, jeżeli tego czasu masz mało to, jak napisałem na początku, pokonywanie lenia i ciągłe zapisywanie tego, co robisz może być męczące. Po pierwsze nie jest to rzecz, którą musisz robić już do końca swojego życia! Masz je zastosować przez tydzień, czy dwa, aby zobaczyć, co się z tym czasem dzieje. Wprowadzić potrzebne zmiany – ograniczyć wypełniacze czasu itp. A potem działać na podstawie wyciągniętych wniosków i ułożonego planu.

Jeżeli jednak nie chce Ci się tego robić ręcznie, jest też drugi sposób na ratowanie Twojego czasu.

Komputerowo i automatycznie.

Mówię tutaj o aplikacji online RescueTime. Występuje ona w 2 edycjach – pierwszej całkowicie darmowej i drugiej oczywiście płatnej. Do darmowej wystarczy się zarejestrować. Płatna, w odróżnieniu od darmowej, umożliwia kilka dodatkowych opcji, jak np.:
  • zablokowanie sobie określonego czasu ,,na skupienie się”, kiedy to aplikacja wyłącza dostęp do określonych części internetu, czy programów w Twoim komputerze – nazywają to ,,dobrowolną samodyscypliną”.
  • włączenie sobie zestawu komunikatów ostrzegawczych i motywujących.  Przywołają Cię do porządku, gdy spędzasz niebezpieczną ilość czasu nad jakąś czynnością, która odciąga Cię od Twoich celów lub też zdopingują  Cię jeżeli spędzisz nad swoim celem określoną ilość czasu :)
  • może śledzić czas spędzany nad indywidualnymi dokumentami (wersja darmowa może tylko sprawdzać aplikacje i strony www).
  • pozwala Ci mierzyć czas poza komputerem (chyba jedno z większych udogodnień, w kierunku całkowitego zautomatyzowania procesu monitorowania czasu)
  • zachowuje nielimitowaną ilość danych (darmowa ucina się po 2 miesiącach niestety:( )

Jeżeli będziesz potrzebował, abym dokładniej opisał oba przedstawione narzędzia, to daj znać w komentarzach. Podobnych narzędzi jest jeszcze wiele i (jeżeli chcesz) mogę je przetłumaczyć i opisać w osobnym wpisie.

Podsumowując, są dwie najważniejsze zalety takiego audytu czasu:

  1. Lepiej poznasz (i wyeliminujesz) zadania, na które zużywasz nie potrzebnie czas.
  2. Po dłuższym jego stosowaniu, nauczysz się bardziej realistycznie oceniać i nabierzesz intuicji, ile naprawdę zmieści się w tym słoiku, jakim jest twój dzień – ile Ci schodzi czasu na typowe, codzienne sprawy. Czasami, gdy nie masz energii, z to mnóstwo zobowiązań na dany dzień, będziesz miał do dyspozycji mniejszy słoik, a czasami więcej energii, czyli ,,większy” dzień. Aczkolwiek, temat energii i wielkości słoika jest tematem na całkiem osobny wpis.

Na koniec mała niespodzianka i prośba!

W momencie opublikowania tego wpisu, serwis podobny do ,,grupona” – AppSumo ma promocję na program Rescue Time w wersji Solo PRO. Normalnie ta wersja, która pozwala na rok automatycznego monitorowania tego, co robisz ze swoim czasem, kosztuje 72$. Natomiast w promocji, jeszcze przez 48 godzin (od momentu opublikowania tego wpisu) jedynie 21$!

Generalnie nie pisałem tego artykułu, aby na tym zarobić, ale jeżeli będziesz kupował Rescue Time dla siebie, proszę Cię o wsparcie: kup Rescue Time z mojego linku. Za każde polecenie dostanę kredyt 10$, na wykorzystanie w AppSumo. Oczywiście do niczego nie zmuszam, tylko ładnie proszę :)

Enhanced by Zemanta

Komentarze

komentarzy