Jeśli masz już zebrane materiały, informacje i skompletowałeś dobrą ekipę do nauki, tutaj dowiesz się, co zrobić, by wasza nauka była efektywna.
Jeśli przegapiłeś poprzedni artykuł – koniecznie przeczytaj go teraz, bo jeśli będziesz uczył się z niewłaściwymi osobami – nic z tego nie wyjdzie i zmarnujesz sporo czasu na użeranie się z ludźmi lub zwykłe pogaduchy zamiast nauki.
Przed sesją liczy się efektywność. Nie masz tyle czasu, by go marnować. Po to właśnie wybrałeś odpowiednie osoby do w spólnej nauki. Ale to nie wszystko!
Możecie jeszcze podkręcić Waszą skuteczność (i uniknąć sporów, awantur i fochów) stosując kilka prostych i przetestowanych sposobów.
Oto one:
1) Ustalcie cel!
Porównaj dwie sytuacje.
Oto pierwsza:
Wszyscy już są. Siadacie do nauki. ,,No dobra, to czego się uczymy?” – pytasz i okazuje się, że każdy chce czego innego. Po dwudziestu minutach ustalacie, czym się zajmiecie, ale ktoś już zdążył się obrazić… Inny dalej biadoli, że nie po to tu przyszedł, by powtarzać to, co już umie. Ty też masz dosyć i chciałbyś, żeby najlepiej wszyscy sobie poszli i przestali patrzeć na Ciebie, jak na winowajcę.
A teraz druga wersja wydarzeń:
Kiedy ustalaliście datę i miejsce spotkania, zdecydowaliście się jednocześnie na omówienie najtrudniejszej z lektur obowiązkowych – opasłego tomiszcza, wypełnionego bełkotem na zupełnie niezrozumiałe tematy.
Kiedy wszyscy już przyszli, jeden z kolegów chwali się znalezionym opracowaniem tej lektury. Ktoś inny wie, jakie w zeszłym roku były z tego pytania. Okazuje się, że ,,nie taki diabeł straszny”, bo w dodatku ta dziewczyna, co zawsze siedzi z tyłu i mało się odzywa, rozumie o co w tym wszystkim chodzi i jest w stanie ,,przełożyć to na polski”. Miałeś szczęście – udało Ci się wyczaić, że dziewczyna lubi ten przedmiot.
Uczycie się spokojnie z poczuciem, że najtrudniejsze będziecie mieli z głowy.
Jasne? Jasne! Nie macie celu – będą problemy. Jest cel – nauka będzie efektywniejsza.
Cel być musi i każdy, kto przychodzi na wasze spotkanie ma o nim wiedzieć. Masz wtedy pewność, że wszyscy chcą tego samego i nikt nie będzie poszkodowany. Kiedy wszystkim na czymś zależy – łatwiej to osiągniecie.
Jakie mogą być wasze cele?
Poza omówieniem najtrudniejszej lektury lub tematu, możecie umówić się na powtórkę lub odpytkę. Możecie ćwiczyć zadania, które mają największą szansę na powodzenie na egzaminie lub przerobić te z zeszłego roku. Albo przećwiczcie to, za co można zgarnąć najwięcej punktów. A może zagadnień jest tyle, że trzeba się nimi podzielić i wymienić odpowiedziami? O tym ostatnim -więcej za chwilę.
Pamiętaj, że spotkanie ma ograniczony czas! Im konkretniejszy cel, tym łatwiej będzie ze wszystkim zdążyć. A może zorganizujecie cykl spotkań – po jednym na każdy z celów, jakie sobie ustalicie?
2) Podzielcie się pracą, ale mądrze!
Pamiętasz jeszcze, jak pisałam o opracowanych przeze mnie ponad 100 pytaniach z psychoanalizy z poprzednich lat? Prawda jest taka, że początkowo wcale nie miałam zamiaru tego robić… Oto jak było:
Mieliśmy się pytaniami podzielić w 4 osoby. Każdy dostał po około 25 pytań. W niedzielę mieliśmy się wymienić. I co się okazało… Kolega nie zrobił nic, bo nie miał kiedy. Jednej koleżance się pomyliło i opracowała te same, co ja. Druga koleżanka pracowała, więc na każdy temat przygotowała ze dwa zdania, a wiedzieliśmy, że to nie wystarczy… Myślałam, że mnie coś trafi! Gdybym sama się tym zajęła, zaczęłabym wcześniej! No i jeszcze nie pomyślałam, jak moje 25 opracowanych pytań przekażę innym… I szukaliśmy czynnego ksera… W niedzielę rano…
Nauczyłam się na błędach. Potem zawsze upewniałam się, że chętni do współpracy mają czas – jeśli nie byli pewni, to szukałam kogoś innego. Ustalałam, jak sobie przekazujemy wyniki i jak mają wyglądać – żadnej fuszerki. Czasem nie udawało się nikogo znaleźć, ale za to unikałam przykrej niespodzianki.
A może wprowadzisz zasadę – kto nie zrobi swojej części – kupuje sześciopak! Każdemu :D
Przy wspólnych pracach zaliczeniowych, też weź pod uwagę możliwości i zdolności innych przy podziale zadań.
Raz, do pewnej pracy zaliczeniowej, dobrało się dwóch leniwych kolegów. Jeden liczył na drugiego i kiedy wszyscy pooddawali prace, oni nawet nie zaczęli… Mieli takie opóźnienie, że mało nie wylecieli ze studiów. Jakoś nikt nie chciał potem pisać prac z żadnym z nich.
Pamiętaj też, że lepiej będziesz znał te tematy, które sam opracujesz i wyjaśnisz innym! Dobrze się zastanów przy wyborze. Nie zawsze najlepiej wybierać to, co najłatwiejsze. Jednak nie porywaj się na temat, o którym wiesz, że sprawi Ci porządny kłopot – może komuś innemu pójdzie łatwiej i wszystko Ci wyjaśni – do skutku ;-)
3) Przygotujcie się!
Już wiesz, że nie chodzi o to, by przyjść na spotkanie i spytać ,,No to co robimy?”. Ale jak właściwie się przygotować, jeśli nie dzielicie się pracą, tylko wspólnie coś powtarzacie?
Przede wszystkim, musicie wiedzieć czego nie wiecie! Niech każdy zaznaczy, albo spisze to, co dla niego najtrudniejsze, w temacie obranym za cel spotkania.
Żeby to zrobić, każdy musi wiedzieć o czym mowa! Poczytajcie i poćwiczcie sami przed spotkaniem. Nie da się ustalić, jaki typ zadań jest najtrudniejszy, bez ich rozwiązywania.
Tylko wtedy spotkanie ma sens, gdy przychodzicie przygotowani. Nie chodzi o to, by każdy był mistrzem i palnął mały wykładzik. Wystarczy, że każdy z Was ustali, co jest dla niego łatwe, a co trudne. Wtedy łatwiej będzie sobie nawzajem pomóc.
Jeśli się wzajemnie odpytujecie, przygotujcie sobie wcześniej listę pytań. Pójdzie wam szybciej, a jeśli jakieś pytanie pojawiło się u kilku osób – prawdopodobnie zaświta w głowie i egzaminatorowi.
4) Dbajcie o komfort.
I znowu dwie sytuacje…
Minęła godzina nauki i robicie się głodni. Po zrzutce na jedzenie, zostajesz wysłany do sklepu po zupki i napoje energetyzujące (bo nikt nie wiziął więcej kasy, a przecież na piwo musi potem starczyć). Po drodze spotykasz sąsiadkę, która znowu opowiada o swoim kocie. Kiedy wracasz, jest już trochę późno i okazuje się, że ktoś musiał iść do domu… Dwie koleżanki, co wyszły na papierosa, dalej nie wróciły, a kolega który relacjonuje sytuację – jest już niemal fioletowy ze zmęczenia, bo od dwóch godzin (bez przerwy) tłumaczy innemu koledze pewien temat, a on wyraźnie coraz mniej rozumie.
I druga wersja wydarzeń.
Już wcześniej ustaliliście, że zrzucicie się na pizzę, więc jedzenie ,,przyjdzie do was samo”, gorące i z colą za darmo, bo wyczaiłeś w zeszłym tygodniu promocję. Co godzinę robicie przerwę – 10 min. Jedni idą na papierosa, inni do kuchni na herbatę albo kawę. Kiedy kończycie przerwę, zbieracie wszystkich i wracacie do nauki. Po godzinie, cokolwiek by się nie działo – przerwa. DIN DON! Idzie pizza :-)
Bardziej wyjaśniać nie muszę. Podsumuję tylko, ustalcie przerwy z góry i kierujcie się zasadą – jak wszyscy, to wszyscy, a nie każdy sobie. Zabezpieczcie żarcie i picie, bo jeść i pić się na pewno zachce.
5) Porządek obrad musi być! ;)
Oprócz planu nauki – czego i w jakiej kolejności się uczycie, warto przestrzegać też kilku zasad:
Nie zajmujemy się innymi sprawami niż nauka. Wszystko co nie jest nauką, zostawiamy na potem – kiedy już spokojnie usiądziecie przy piwku.
Nie przerywamy sobie nawzajem. Kiedy ktoś inny mówi – nie przerywasz mu, żeby nie wiem co!
Każdy musi mieć szansę wypowiedzenia się. Zadbaj, by nawet małomówne osoby brały udział w dyskusji! Pomóż im – zadawaj pytania, proś o radę itp. Mogą mieć coś bardzo ważnego do powiedzenia.
Jeśli nie podoba ci się czyjś pomysł, albo rozwiązanie – pamiętaj aby Twoja krytyka była konstruktywna. Nie chodzi o wytykanie błędów, bo nikomu nie przyniesie pożytku, tylko o znalezienie dobrego rozwiązania!
Zapisujcie wasze pomysły, przykłady, rozwiązania, pytania itp. Albo każdy dla siebie, albo wyznaczona osoba. W tym drugim wypadku – koniecznie ustalcie, jak sobie te notatki przekażecie, żeby nie było jak z naszym szukaniem ksera w niedzielny poranek.
6) Pomyśl, co dalej…
Przez kilka godzin nauki nie da się zrobić wszystkiego.
Jeśli widzisz, że dalej czegoś nie rozumiesz - zorganizuj kolejne spotkanie lub umów się z osobą, której wytłumaczenia były dla Ciebie najbardziej zrozumiałe.
Może jesteś szczęściarzem i stwierdzisz, że już wszystko umiesz – zobacz, kto jeszcze potrzebuje pomocy i zaoferuj ją. Poćwiczysz, powtórzysz sobie i będziesz miał dobry uczynek na koncie.
Bardzo uważaj, by w czasie nauki przemóc podszepty lenistwa, typu: ,,A to, poćwiczę sobie potem w domu”. Może się okazać, że to wcale nie będzie takie łatwe, jak się wydaje.
Pamiętaj, by zanotować sobie Twoje wrażenia ze wspólnej nauki lub jeszcze lepiej – porozmawiać o tym z Twoją ekipą. Pomyśl, co możecie zrobić, by następnym razem uczyć się jeszcze efektywniej?
Jeśli wprowadzisz w życie choć połowę tego, co tu opisałam to już będzie nieźle. A jak zobaczysz, jak to podnosi korzyści ze wspólnej nauki, na pewno będziesz chciał zastosować wszystkie 6 Sposobów.
Jesteś uzbrojony w materiały, zwiad przynosi efekty, kwatera główna i sojusznicy – wszystko przygotowane do narady wojennej. Czas porządnie zabrać się za strategię wojenną.
Czego uczyć się najpierw? Co zostawić na potem? Co jest ważne, a co ważniejsze?
Te pytania prędzej, czy później pojawią się w Twojej głowie. Odpowiem na nie za tydzień, w artykule ,,5 Kroków Do Sukcesu – Twoja Strategia Nauki Do Egzaminu”.
Jeśli nie chcesz go przegapić – polub fanpage Cogitus na Facebooku – to nasza firmowa stronka i zawsze wrzucamy tam info o nowych wpisach na Otwieraczu Umysłów.
Do przeczytania :)


Pingback: 7 Złotych Zasad, Jak Wybrać Towarzyszy Nauki