Każdy wie, że w grupie raźniej się uczyć. Co jednak zrobić, by ta wspólna nauka była skuteczna i nie zamieniła się w zwykłe pogaduchy?

Na początek przypomnę, że artykuł, który właśnie czytasz, jest częścią serii ,,Odliczanie do Sesji”. Przeprowadzi Cię ona przez wszystkie etapy nauki, aż do sesji. Poświęcona jest tym właśnie sekretom, które zapewniły mi sukces na studiach (średnia z całych studiów 4,97 i wyróżnienie :)).

Siebie też przypomnę ;) Mam na imię Agnieszka i jestem żoną Piotrka. Jako psycholog, prowadzę kursy szybkiego czytania i efektywnej nauki dla ,,młodszej części widowni” w Akademii Rozwoju Umysłu COGITUS. Więcej możesz się o mnie dowiedzieć z ,,wpisu powitalnego”.

Jak dotychczas w serii ,,Odliczanie do Sesji” ukazały się wpisy:
10 Rzeczy, Które Musisz Mieć, By Zdać Egzamin.
9 Informacji, Które Ocalą Cię Na Egzaminie!
8 Błędów, Które Niweczą Twój Wysiłek Umysłowy!

Czyli uzbrojenie (materiały ;)) jest. Zwiad przyniósł już na pewno wiele ważnych informacji. Kwatera główna przygotowana. Czas zebrać sojuszników! Zwycięstwo, często zależy od tego, jakich towarzyszy broni sobie wybrałeś.

A zatem – wybieraj mądrze!

Pomogą Ci w tym ,,Złote Zasady”. Niektóre z nich, to znane przysłowia, jednak teraz nabiorą dla Ciebie nowego znaczenia.

1) Co dwie głowy – to nie jedna.

Jeżeli jesteś samotnikiem, albo po prostu lubisz uczyć się sam, za chwilę zobaczysz ile tracisz. Na szczęście, możesz łatwo zmienić sytuację. Nie chodzi o to, by uczyć się w grupie non-stop. Kiedy i jak, tego dowiesz się następnym razem.

Jeśli lubisz, od czasu do czasu, pouczyć się wspólnie ze znajomymi, pewnie zauważyłeś, jak wiele to daje. Jeśli nie, też zapraszam do czytania dalej – sprawę wyjaśnią kolejne punkty.

Duża część frajdy ze studiów, to wspólna nauka. Nadal pamiętam, jak przed egzaminem z filozofii spotkaliśmy się u koleżanki. Od razu po nauce jechaliśmy do miasta, na imprezę. Do tej pory widzę miny ludzi na przystanku, kiedy recytowaliśmy, co ciekawsze kawałki w stylu: ,,Nic nie istnieje. Nawet gdyby istniało…” itd. Nie przeszkadzało nam nawet, że wszyscy byliśmy przeziębieni i od czasu do czasu, ktoś komuś (przez przypadek) podebrał aspirynę. Mimo gorączki i ogromu materiału – świetnie się bawiłam, a egzamin poszedł mi świetnie.

Wspólna nauka dopinguje. Czy inaczej uczyłabym się z gorączką? Raczej przespałabym cały dzień. A potem jeszcze miałam energię na imprezę…

Jeśli czegoś nie rozumiesz, znajdzie się ktoś, kto Ci to wyjaśni. Jeśli myślisz, że umiesz już wszystko, a jednak coś przegapiłeś, ktoś ma szansę to zauważyć. Nawet z najtrudniejszym zadaniem macie szansę poradzić sobie, rozwiązując je wspólnie.

Możecie się nawzajem odpytywać, dzielić materiałami i wymieniać informacjami. W czasie takiej sesji nauki macie więcej czasu niż w okienkach między zajęciami i uczycie się w miejscu o wiele bardziej odpowiednim  niż bufet, korytarz, czy schody.

2) I do tańca i do różańca.

Jeśli masz przyjaciela, koleżankę lub grupę przyjaciół, z którymi lubisz spędzać czas, zastanów się poważnie, czy to dobre towarzystwo do nauki…

Jeśli dojdziesz do wniosku: ,,Oj, raczej uczyć się nie będziemy, bo zaraz będzie z tego impreza.” – oznacza to, że potrzebne Ci jeszcze inne osoby, bardziej zainteresowane nauką. Pamiętaj, że proporcje muszą być takie, by tych co na prawdę chcą się uczyć, było więcej od imprezowiczów.

Jeśli umawiasz się z kumplem/psiapsiółą – pewnie i tak w końcu zejdzie na ploty i wynurzenia.  Od razu zbieraj większą ekipę, według kolejnych zasad.

Może się okazać, że gdy kumpel/psiapsiółka zobaczy, że NA PRAWDĘ będziecie się tam uczyć – zrezygnuje i  wymiga się (nagłą randką na przykład). Nie obrażaj się i nie rezygnuj ze spotkania z innymi. Pewnie, za którymś razem, do was dołączy :)

Na pierwszym roku psychologii poznałam kilka osób, z którymi siadałam na wykładach i  bawiłam się w klubach, po zajęciach. Kiedy zaczęła zbliżać się sesja, okazało się, że nie bardzo są zainteresowani wspólną nauką. Jednak ,,przy piwie” poznałam jeszcze wiele osób i kilka z nich zaoponowało bym, pouczyła się z nimi. Tak! To właśnie ,,ekipa filozofów” z poprzedniego punktu!

Gdy już było blisko do sesji, część  moich znajomych z wykładów przyłączyła się do ,,kółka naukowego”. Jak się domyślasz, to oni zaliczyli potem sesję. Dziewczynom, które uważały, że poradzą sobie same, pomagałam tylko z logiką (to miał być najtrudniejszy egzamin tej sesji). I już się domyślasz, że to właśnie z logiki miały najlepsze oceny! Niestety, z pozostałymi przedmiotami im się nie udało :(

Towarzystwo do nauki musi być takie, jak w powyższej zasadzie: ,,I do tańca i do różańca”. Oczywiście, za ,,taniec” podstaw sobie imprezę, a za ,,różaniec” – naukę. Bo przecież o to chodzi, by było raźniej w czasie nauki, a potem w miasto ;) Kiedy się uczysz – to się uczysz, a kiedy się bawisz – to na całego! Żadnego pół na pół.

3) Amory do komory.

To powiedzenie mojej prababci. Oznacza ono mniej więcej tyle: zajmij się pracą, a sprawy miłosne zostaw na potem. Kiedy skończysz robotę – w nagrodę możesz sobie poromansować.

Kiedy przeczytałeś, że wpis będzie o wyborze towarzystwa do nauki, być może pomyślałeś sobie: ,,Mam kogoś, z kim fajnie by się uczyło ;)”, a potem oddałeś się ,,nieczystym myślom” ;) To pomysł na podryw stary, jak szkoła: ,,Pouczymy się razem?”. I od razu wiadomo, że o nauce nie może być mowy.

Teraz ten pomysł (do serca przez niby-naukę) wydaje się świetny, jednak przestanie być taki fajny, gdy jedno z was obleje…

Wiele razy słyszałam taką samą historię:

Dziewczyna i chłopak ,,uczą się” razem. Dziewczyna zdaje, chłopak oblewa… (czasem odwrotnie). Obiecują sobie, że będą się dalej spotykać, nieważne co się stanie, ,,forever” i inne takie. Potem przychodzi nowy semestr i nie mają dla siebie czasu – ona się uczy, on pracuje. Aż w końcu jedno z nich znajduje kogoś innego – z roku lub z pracy…

Jeśli chcesz zaprosić do wspólnej nauki osobę, która Ci się podoba, najlepiej gdy będą z wami inni i na prawdę skupicie się na nauce! Szczerze mówiąc to bardziej skuteczne pod względem ,,kariery naukowej” i  w kwestii romansowej. Wiem, co mówię ;-)

Studenci uczący się grupie często są tacy mądrzy jak najmądrzejsza osoba.

Zdjęcie na prawie Creative Commons - UTS Library. Link do profilu poprzez zdjęcie.

4) Z kim przestajesz – takim się stajesz.

Jakich towarzyszy nauki sobie wybierzesz – tak Ci pójdzie egzamin.

Zapraszaj te osoby, które wyraźnie są zainteresowane danym przedmiotem, są aktywne na zajęciach lub po prostu cieszą się nauką. Na pewno już o kimś pomyślałeś! I żadnego: ,,Eeee… Nieee…”. Największy dziwak może okazać się świetnym kompanem do nauki, kiedy wytłumaczy Ci w dwóch zdaniach to, czego nie udało Ci się zrozumieć przez całą noc :) A potem, w dodatku, przestanie się wydawać takim dziwakiem i możesz zyskać wspaniałego przyjaciela.

Chodzi o to by stworzyć ,,mocną grupę”. Nie tylko zdasz, ale jeszcze koledzy z roku i wykładowcy zakwalifikują Cię do grona ,,dobrych studentów”. Czasem dobra opinia na uczelni – to połowa sukcesu.  Jeśli okaże się, że wybierzesz karierę naukową – będzie Ci po prostu łatwiej, jeśli budowałeś swój wizerunek od pierwszego roku.

Kiedy już trafiłam na przyjaciół ,,I do tańca i do różańca”, w następnym semestrze upewniłam się, że będę z nimi w jednej grupie. Choć nie było to łatwe i wymagało wielu przetasowań na listach grup. I wtedy poznałam Piotrka. Też zaczął się z nami uczyć, bo przytrafiło mu się to, co mnie – nie wszystkim jego znajomym udało się zaliczyć sesję.

Na jednych zajęciach z psychologii ogólnej Piotrek, nasza koleżanka i ja, byliśmy znani jako ,,państwo z przodu”. Padało pytanie, a potem: ,,Państwo z przodu na razie nie odpowiadają. Czy ktoś zna odpowiedź? Nie? No dobrze, no to państwo z przodu.” I ktoś z nas odpowiadał. Potem wszyscy chcieli się z nami uczyć i pisać wszelkie prace. Czasem śmialiśmy się, że będziemy musieli zacząć robić ,,castingi” ;) Ta opinia utrzymała się  ażdo końca studiów.

5) Mądry Polak po szkodzie. Znajdź go!

Czasami zdarza się osoba, której raz się nie udało (np. oblała pierwszą sesję), jednak zamiast się poddawać – próbuje jeszcze raz. Wie, co zrobiła nie tak, jakie błędy doprowadziły do katastrofy i postanawia więcej ich nie popełnić.

Koniecznie znajdź takie osoby! Wiedzą już, jacy są wykładowcy i jakie zadają pytania – są nieocenionym źródłem informacji. Możesz nauczyć się na ich błędach, a nie na własnych! A na dodatek, mają znajomych rok wyżej :) – co roku masz pytania poprzednich egzaminów.

Jeden z naszych kolegów (z ekipy Piotrka z pierwszego semestru), poległ w pierwszej sesji i rozpoczął studia ponownie, w kolejnym roku. Pomagał całej grupie studentek przygotowywać się do sesji ;) Wszyscy szczęśliwie zdali egzaminy, a teraz kolega ma (już od kilku lat) dyplom magistra :)

6) Szczęście jest jak świeca – na cudze dmuchaj, a Twoje nie zgaśnie.

W poszukiwaniu tych, od których najwięcej się nauczysz i z którymi ciekawie będzie ,,rywalizować”, nie zapominaj o ,,słabszych” studentach. Kiedy wszyscy zobaczą, ile korzyści przynoszą organizowane przez Ciebie spotkania, na pewno przyciągnie to mniej zdolnych z danego przedmiotu.

I bardzo dobrze! Nie tylko wtedy dobrze się uczysz, kiedy ktoś Tobie coś wyjaśnia! Jeszcze lepiej, gdy to Ty masz okazję coś opowiedzieć i wytłumaczyć. Im trudniej coś wytłumaczyć koledze – tym lepiej musisz sam To rozumieć. Nie wystarczy wkuć regułkę, by wytłumaczyć jej sens. Gdy pokazujesz, jak rozwiązać zadanie, nie możesz się wciąż zastanawiać, czy dobrze je wykonujesz, bo Twój ,,uczeń” nic a nic nie zrozumie.

Kiedy kogoś uczysz, osoba ta będzie zadawać Ci trudne pytania: ,,A czemu to ma być tak, a nie inaczej?”, ,,A skąd mi się wzięła ta liczba?”, ,,Ale co to właściwie znaczy?”, ,,A jak ja mam to zapamiętać?”. Po takim treningu pytania egzaminatora wydadzą Ci się banalnie łatwe.

Jeszcze w liceum uczył mnie biologii pewien pan, który jako jeden z nielicznych nauczycieli w naszej szkole, miał przed nazwiskiem wypisane magiczne literki ,,dr.”. Gdy słyszał, że ktoś bezmyślnie klepie jakąś regułkę, mówił: ,,A teraz wytłumacz to Jasiowi”. W założeniach nasz Jaś był dzieckiem w wieku 4-5 lat i wciąż pytał ,,Dlaczego?”. Dopiero, gdy  Jaś i nasz biolog byli usatysfakcjonowani odpowiedzią, odpytywany nieszczęśnik był wolny. Bo jeśli nie potrafisz komuś przekazać swojej wiedzy, to znaczy, że nie jest kompletna i poparta prawdziwym zrozumieniem.

Oczywiście główny trzon twojej grupy zarezerwowany jest dla asów, ale zaproś i tych, którym trzeba pomóc.

Może też się zdarzyć tak, że w jakiejś dziedzinie jesteś mistrzem! A zatem idź i nauczaj mistrzu! Każdego, kto zechce Cię słuchać :) Sam skorzystasz na tym najwięcej.

7) ,,Generałów cechuje mądrość, wiarygodność, dobroć, odwaga i surowość.” – Sun Tzu

Twojej ,,armii” potrzeba generała! Kogoś, kto jest naturalnym liderem. Dobrze zna się na studiowaniu albo na przedmiocie, którego się uczycie. Osoba taka powinna przywołać towarzystwo do porządku i zmotywować do dalszej nauki, kiedy zaczniecie gadać o śmiesznych zębach wykładowcy, ulubionej potrawie w bufecie, czy spódniczce mini bibliotekarki. Generał musi mieć odwagę, by w razie czego, wybrać się na konsultacje do wykładowcy (patrz ,,zwiad”).

Jeśli zapamiętasz (mniej więcej) słowa Sun Tzu, zacytowane powyżej, łatwo rozpoznasz odpowiednią osobę. Na każdym roku zdarzają się ,,wyróżniający się” studenci, którzy mniej więcej pasują do opisu :) A może ty sam  jesteś urodzonym generałem? :D

Generał, to osoba, o której MUSISZ pamiętać. Nawet jeśli zbierzesz ,,bandę inteligentów” , Twoja ,,sesja naukowa” może się zamienić w niemrawy wykład jednego z was, ploty, śmichy-chichy albo ,,grupę wsparcia”, z chlipaniem w chusteczkę i użalaniem nad sobą.

W tym, jak przeprowadzić skuteczną sesję wspólnej nauki – poratuję Cię za tydzień. W przyszły poniedziałek zajmmiemy się organizacją ,,narady wojennej” i co najważniejsze – ,,porządkiem obrad”. Na jaką liczbę czas w naszym odliczaniu?

,,6 Sprawdzonych Sposobów na Skuteczną Naukę w Towarzystwie :)” – to tytuł kolejnego artykułu!

Do przeczytania :)

Komentarze

komentarzy