Sukces. Niemal każdy chce go osiągnąć. Niemal każdy jest w stanie, lub przynajmniej mu się tak wydaje, zapłacić słoną cenę za niego. Stąd też, niemal każdy ma coś w rodzaju „drugiej zmiany”, gdy nastaje wieczór, dzieci idą spać albo po prostu masz czas bez innych, tylko dla siebie. Pomimo tego czasu masz zaplanowane tak wiele na liście zadań do zrobienia, że na pewno nie będziesz się nudził i mogłaby ona wypełnić miesiące pracy. Większość z tych rzeczy jest raczej pilna niż do odłożenia na potem, prawda?

Jestem też całkiem pewien, że nie ważne czy jesteś przedsiębiorcą, freelancerem, ambitnym studentem lub kimkolwiek, kto ma raczej większą niż mniejszą kontrolę nad własnym czasem i pracą, to wiesz o czym mówię.

Mówię o chronicznym stanie w którym, masz tak wiele rzeczy do zrobienia, że stajesz się niesamowicie reaktywny w swoich działaniach. Jest to stan w którym nie masz nawet czasu na chwilę zatrzymać się i poddać odrobinie refleksji całą swoją obecną sytuację. Po prostu najczęściej zakopany w stosie zadań nie masz czasu pomyśleć głębiej, strategicznie o sobie, swoich celach życiowych a czasami nawet sensem poszczególnych zadań, które robisz.

Jest to spory problem w szerokim obrazie produktywności. Będąc bowiem tak reaktywnym nie tworzysz niczego od siebie. Reagujesz bowiem tylko na zewnętrzne bodźce. A prawdziwa twórczość powinna pochodzić z wnętrza ciebie, dzięki myśleniu nad tym co do Ciebie dociera i poddaniu tego refleksji.

Rozwiązanie tego problemu i przejście z trybu reaktywności w tryb kreatywności jest dosyć proste:

Powitaj „Czas na myślenie i refleksję”

Wystarczy, że co najmniej raz w tygodniu zaproszisz samego siebie i twój umysł na spotkanie ze sobą. Tylko ze sobą! Najlepiej na początku tygodnia. Podczas gdy większość ludzi zapier***la do pracy klnąc pod nosem „Ja *******, znowu Poniedziałek ;(„, Ty rozpocznij dzień wolniej niż normalnie.

Ja uwielbiam sobie dodatkowo dorzucić takie spotkanie sam ze sobą gdzieś w środku tygodnia lub gdy napotykam na problemy związane z kreatywnością.

Jak to zrobić? Odetnij się od wszelkich źródeł bodźców – komputera, komórki, telewizji, gazet itp. Weź notatnik i coś do pisania. Najlepiej wybierz się w najbliższą okolicę gdzie jest cicho i możesz mieć kontakt z naturą, np. do parku. Jeżeli jest za zimno, znajdź jakąś miłą, cichą kafekję, gdzie nie ma zbyt dużego ruchu, lub takiej w której można taki ruch łatwo zignorować. Ewentualnością jest gorąca kąpiel.

Dlaczego to działa? Podczas takich kilku godzin czasu „wolnego” Twój umysł nie obciążony zewnętrznymi bodźcami ma wreszcie miejsce na myślenie! Tak! Mechanizm działania tego jest aż taki prosty.

Notatnik, który weźmiesz ze sobą ma na celu pozostawienie umysłowi wolnej przestrzeni na myślenie poprzez zrzucanie myśli właśnie do niego. A dodatkowo pozwala archiwizować efekty tego myślenia na przyszłość.

Spróbuj tego sam

Jeżeli jeszcze nie masz takiego „czasu na myślenie” w swoim kalendarzu, sugeruję, abyś spróbował. U mnie najlepiej działa to na początku tygodnia jak i w przypadku, gdy trafię na jakiś blok na drodze mojego kreatywnego myślenia. Wtedy chwila zwolnienia i odcięcia się od obecnej stytuacji, pozwala mi spojrzeć na wszystko od nowa i z innej perspektywy. Poza tym zrobienie sobie takiej „myślącej przerwy” w środku tygodnia, podzieli twój tydzień pracy na dwa mniejsze. A dwa mniejsze łatwiej przełknąć niż jeden duży na raz :)

Spróbój chociaż raz i napisz mi jak Ci poszło :) Jestem bardzo ciekawy efektów u Ciebie.

Komentarze

komentarzy